Oj, święty Józiu...

Dziś w całej Polsce, no, będąc precyzyjnym, w Jej nieco "pobożniejszej odmianie" obchodzimy, jak co roku 19 marca, Uroczystość świętego Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny.

Wiele można byłoby powiedzieć tym Świętym, niejedna powstała już książkowa pozycja na Jego temat, niejedna i zapewne powstanie, jednakże chciałbym, abyśmy spojrzeli na tego Świętego z zupełnie innej strony, tak często pomijanej, wręcz wyśmiewanej, a rzeczywistość pokazuje, jak bardzo potrzebnej. Dziś spojrzyjmy na męskość jako taką, w obecnych czasach bardzo atakowaną, o czym możemy się dowiedzieć umiejętnie tylko obserwując rzeczywistość. Bo ja już nawet nie mówię o tym, że widzę gościa w "rurkach" i jak coś mu spadnie z rąk to musi się nieźle wygimnastykować, żeby to coś podnieść, żeby może i te spodnie mu jakoś nie pękły, czy coś. Ja już nie mówię o farbowaniu włosów, chodzeniu do makijażystki, czy robieniu sobie paznokci przez pewnych typów - ostatni krzyk mody, takie trendy, nie wiem, dla mnie to dziwnie, przyznaję, ale jestem w stanie jakoś gdzieś kiedyś to uszanować, może... Ale kiedy widzę dziecinne zachowanie dorosłego chłopa, kiedy widzę, jak zachowuje się jak damski bokser, albo jak rości sobie prawo do kobiety jako rzeczy, ba, i to nie musi byś jego kobieta w ścisłym słowa tego znaczeniu, ale np może to byś jego podwładna, podopieczna, o dzieciach nawet nie wspomnę, to osobiście kładę rękę do kieszeni swoich spodni (nie-rurek), żeby zamknąć otwierający się sam na ten widok scyzoryk...

Właśnie dziś, kiedy czcimy Patrona diecezji włocławskiej, Patrona dobrej śmierci, Patrona ludzi pracy, musimy spojrzeć na Józefa od tej strony, jaką podaje nam Święta Matka – Kościół, czcimy Go dziś jako Patrona Rodzin, Patrona wszystkich ojców, wszystkich MĘŻCZYZN.

W seminarium we Włocławku, oprócz rozmaitych posług, dane było mi być kuratorem auli Kardynała Stefana Wyszyńskiego, jak dotąd jedynej takiej we Włocławku, chyba nie przesadzam pisząc te słowa nawet i po latach. Często obsługiwałem światła na scenie podczas różnych wystąpień różnych osobistości. Czemu o tym mówię? Dziś, to właśnie Urząd Kościoła operuje szperaczem, tj. specjalną lampą punktową, która rzuca światło w sposób szczególny na osobę św. Józefa – męża Maryi.

Zamknijmy teraz oczy i wejrzyjmy do swojej pamięci. Ile portretów, rzeźb, obrazów, dalej – utworów muzycznych, wierszy, etc przedstawia św. Józefa jako człowieka młodego, pełnego wigoru, werwy w działaniu? Zapewne niewiele… Mało tego,  warto zauważyć, mimo trwającego Wielkiego Postu, że jedna z kolęd w jednej ze zwrotek mówi o św. Józefie i – nie wierząc w przypadki – trzeba nam stwierdzić, że słowo „święty” zastępowane jest częstokroć słowem „stary”. Starszy człowiek ma raczej większą łatwość myśleć o swoim odejściu, przynajmniej w świetle praw logiki, ale to nie oznacza, że człowiek umierający młodo, ma nikłe szanse bycia świętym. To przecież nonsens! Weźmy pod uwagę choćby życie zmarłego dawno już 18latka, wielkiego świętego – Patrona, dzieci i młodzieży – św. Stanisława Kostkę. Dominik Savio - Patron ministrantów,  Franciszek, Hiacynta, Karolina Kózkówna i wiele, wiele innych świętych i błogosławionych żyło wyjątkowo krótko, a mimo to otrzymali łaskę opinii swojej świętości…

Wiemy doskonale, że św. Józef jest patronem dobrej śmierci, oraz że umarł strzegąc dziewictwa Maryi, co symbolizują – siwa broda oraz biała lilia – symbol czystości, nieodłączny element ikonografii Świętego. Ale jak bardzo zapominamy, że św. Józef był też kiedyś młodym, pełnym wewnętrznie sprzecznych uczuć chłopakiem, który nieraz zapewne sparzył się podczas życia, uczył na swoich błędach. To właśnie do takiego chłopaka kiedyś odezwał się Anioł, mówiąc mu – innymi słowy – że będzie Opiekunem samego Chrystusa. 

"Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: "Bóg z nami". Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie". (Mt 1, 18-24)


Kobiecie łatwiej jest uwierzyć słowu. Nie umniejszając oczywiście wiary Maryi, trzeba stwierdzić za wszystkimi bodaj psychologami świata, że to właśnie kobiece uszy są bardziej „wiaro-czułe”. U mężczyzn taką cechę mają oczy. Dlatego właśnie inną wagę mają komplementy adresowane kobiecie, a inną u mężczyzny, nie poparte widocznym jakby dowodem. 

W sposób przedziwny powinniśmy dziś kontemplować tajemnicę męskiej dojrzałości św. Józefa. Wydaje mi się, że moje słowa dotrą między innymi do osób dojrzałych, do tych, którzy przeżyli więcej lub mniej lat, do tych, których życie doświadczyło mniej lub bardziej, do tych, którzy walczą. Ale – czy walczycie? Czy jesteście jeszcze w stanie podjąć walkę o zbawienie swoje i swoich bliskich? Mam nadzieję, że tak… Męstwo, choć kojarzy się automatycznie z męskim punktem widzenia, jest Darem Ducha Świętego, którego nie są i nie mogą być pozbawione i kobiety…

Do meritum - porzućmy dwuznaczności, bo prędzej czy później pogubimy się w pojmowaniu co jest takie, a co jest inne, czego wyraz mamy cały czas na świecie. Porzućmy bycie pomiatanym, bycie życiowym nieudacznikiem, życie w swoich kompleksach – KU WOLNOŚCI WYSWOBODZIŁ NAS CHRYSTUS. Porzućmy wreszcie nasze często zawodne myślenie mężczyzny i kobiety współczesnej, która myśli, że sam/sama jest w stanie zmienić świat, bo nawet Apostołowie, Ci najbliżsi Chrystusowi, nie byli w stanie pojąć, jak chociażby mają nakarmić tłum 4000 samych mężczyzn, w dodatku głodnych, gdzie kupić tyle pożywienia, za co je kupić. Porzućmy wreszcie nasze malkontenctwo, tak charakterystyczne dla nas, Polaków, ewentualne zajmowanie się bzdurami, wielkie przeżywanie swoich emocji, przeżywanie siebie samego, bo z minutę na minuty staniemy się katolikami wołającymi nie – gość dom, Bóg w dom, ale raczej Gość dom – Pan Bóg wie po co…? Bądźmy wzorem dla naszych bliskich – dzieci, żon, mężów, matek, ojców, dziadków, przyjaciół czy znajomych, wzorem dojrzałości, nawet mimo młodego wieku (z natury swej to pojęcie jest względne).

Zdaję sobie sprawę, że to nie jest łatwe, i wielu z nas może powiedzieć – ciekawe co teraz powie, JAK to zrobić. JA tego nie powiem, zostawiam to Adamowi Asnykowi, do którego wiersza muzykę skomponował Zbigniew Preisner do filmu Magdy Łazarkiewicz - Ostatni Dzwonek, a który może zostawić parę ciekawych wskazówek. 


Komentarze

Inne "wypociny"