Szacunek = Respekt?

W wokabularzu człowieka są różne pojęcia i terminy, których używa raz częściej, raz rzadziej, bywa, niestety, że używa ich, nie znając ich prawidłowego znaczenia, rodząc czasem sytuacje co najmniej groteskowe. Bywa jeszcze gorsza sytuacja. Ta mianowicie, w której wspominany wokabularz nie zna totalnie takiego, czy innego pojęcia, odsłaniając biedę i niejednokrotnie prostactwo danej osoby, które to prostactwo i tak już mocno zalało naszą planetę. Wśród takich nietuzinkowych pojęć jest SZACUNEK. 

O takim obrocie sprawy świadczy wiele sytuacji, czy ludzi każdego pojedynczego dnia naszego życia, aczkolwiek żeby dywagacją na temat szacunku miała jakikolwiek sens musimy wziąć się za z pozoru synonim szacunku, jakim jest RESPEKT.

Otóż rzeczywiście najprościej byłoby wziąć do ręki słownik języka angielskiego, lub słownik wyrazów obcych, żeby przekonać się, że szacunek = respekt (ang. respect) i cieszyć się, że poznało się kolejne słówko z obcego języka i umieć zastosować je także w praktyce. Jednak rzeczywistość jest złożona, to tak po prostu nie działa. Bo widzisz, Czytelniku, co innego jest jednak czuć do kogoś szacunek, a co innego czuć respekt. Co innego jest cieszyć się szacunkiem, a co innego siać respekt wokół siebie.

Tak sobie myślę, mam prawo się mylić, że respekt czuje się przed kimś postawniejszym, przełożonym, choć byłoby lepiej, żeby to był jednak ludzki, zwykły szacunek, no ale... Respekt niewątpliwie można czuć przed działaniem pogody, która w klimacie, który zmienił człowiek sam sobą, bywa naprawdę budząca to właśnie uczucie. Respektować mamy prawa i obowiązki, w których ramach mieści się funkcjonowanie danego człowieka. A ponieważ człowiek, KAŻDY, bez względu na kolor skóry, wyuczony język, czy kraj, z którego pochodzi ma prawo do szacunku, to trzeba także respektować szacunek drugiego człowieka. Można tym samym zadać sobie pytanie: czy można respektować drugiego człowieka?

Może w przypadku rozwinięcia tej tezy na uznanie go za żyjącego obok siebie - owszem. Ale czy na tym ma to polegać? Człowieka trzeba szanować! Można się z nim nie zgadzać. Ba, wiem, że jeśli kiedykolwiek dotarłyby moje słowa do większej nieco publiczności, znajdzie się ktoś, kto nie będzie się z nimi zgadzał, może po części, a może i po całości. Ale to nie powód, żeby ich nie uszanować. Bo mamy szanować drugiego człowieka, szanować jego poglądy, szanować się z jego zdaniem, ale to nie musi oznaczać, że chociażby mam ślepo wysłuchiwać różnych bzdur na swój temat, kiedy się z nimi nie zgadzam. Bo co innego jest szanować czyjeś poglądy, a co innego się z nimi zgadzać. Osobiście może strzelam sobie w kolano w tym momencie, ale nie zgadzam i nie będę się zgadzał z upadkiem kultury, czy to w słowie pisanym, czy mówionym, a to się dzieje nie tylko na chodnikach, po których kroczy młodzież, ale to się zaczęło chyba na sali plenarnej Sejmu RP, o zgrozo. Nie zgadzam i nie widzę zgody z mojej strony na ataki, jeśli tylko słowne to "pół biedy", na instytucje małżeństwa, rodziny - podstawowych komórek społeczeństwa wszelkich narodów, nie zgadzam się z hasłami ideologii LGBTQ, i co tam jeszcze będą dodawane za literki kiedyś. Ale to, że się nie zgadzam, nie znaczy, że nie szanuję...Idąc jednakże dalej - nie zgadzam się i już dodam - nie szanuję też - braku krytyki wobec wszelkich reżimów, na czele z tym putinowskim, kiedy to podczas pisania tekstu w Polsce, wolnym kraju, za Jego wschodnią granicą zginie prawdopodobnie co najmniej jedna osoba. I nie szanuję i nie widzę możliwości zgody na pedofilię w Kościele, ale i - co za tym idzie także - na kojarzenie tego procederu stricte tylko z sutanną, czy habitem - NIE. Nie zgadzam się i nie ma nawet mowy na zgodę względem tych, którzy wyzyskują drugiego człowieka. I nie mam na myśli odległego "Czarnego Lądu" i rasizmu, (z którym także się nie zgadzam) gdzie takie zjawisko obserwuje się wręcz od odkrycia Afryki przez "białego człowieka", ale wyzysk dzieje się w szkołach, zakładach pracy, sądach, urzędach, biurach, korporacjach, parafiach, plebaniach, zakonach, niestety, nie omija to zjawisko nawet rodzin...

Dlatego kończąc swoje pełne szacunku wypociny chciałbym zwrócić się do wszystkich ojców, matek, dziadków, nauczycieli, wychowawców, biskupów, księży i zakonników, także zakonnic według godności i urzędów, do urzędników, wszelkiej maści kierowników, przełożonych, dyrektorów przeróżnych placówek, prezesów, ministrów, prezydentów i władców - jak szaleć to szaleć - do wszystkich, którym powierzony jest w jakimkolwiek procencie los drugiego człowieka - respekt to za mało, a na szacunek trzeba sobie zapracować. Skończyły się czasy całowania po rękach za to, jakie literki widnieją Wam przed imieniem i nazwiskiem, czy jaki strój, mundur, czy uniform zakładacie. Na szacunek trzeba sobie zasłużyć! I to sprawy nie rozstrzygnie jeden dzień, tydzień, czy i rok - bo na szacunek pracuje się całe życie, i wystarczy chwila nieuwagi, słabości, żeby go bezpowrotnie stracić!

A do tej drugiej strony mam jedno tylko krótkie zdanie - jeśli nie szanujesz siebie, jeśli cokolwiek przedkładasz nad szacunek, to nie oczekuj szacunku od tych, którzy mają problem z tym pojęciem, bo pewnie w wokabularzu wspominanym na początku, ktoś wydarł akurat tę kartkę ze znaczeniem tego słowa.

Szanujmy się!

P.S. Wklejam zdjęcie z kadru filmu "Rocky", ponieważ mimo, że postać choć bazowana na historycznej, to jednak bardziej fikcyjna, ale ona właśnie mnie osobiście nauczyła szacunku i co to słowo za sobą niesie

                 

Komentarze

Inne "wypociny"