Rocky a sprawa polska
Muszę się podzielić z Wami pewnym swoim prastarym fragmentem swojej historii. Otóż "kilkanaście" kilogramów temu ćwiczyłem boks i wiem, że aby nie dostać mocniej w twarz trzeba trzymać gardę, jednak zasłaniamy się i nie widzimy wówczas potencjalnego ciosu. A kiedy mimo wszystko odsłonimy się to ujrzymy takiego samego człowieka jak my sami.
Mówię to po to, aby pokazać, że my, Polacy, tak często trzymamy gardę zupełnie bezpodstawnie – dzieci trzymają gardę na rodziców, dziś także odwrotnie, pracownicy trzymają gardę na swych przełożonych i odwrotnie, a kiedy ktoś na ulicy powie nam „dzień dobry”, to automatycznie chcielibyśmy trzymać gardę i powiedzieć – byłby dobry, gdyby się nie zaczął… Kochani, Polacy! Tak właśnie mamy i dziś. Może wzięło się to z czasów tzw. Komuny, może z czasów wojny, może i sięgnijmy wcześniej czasów zaborów, ciągłych wojen z sąsiadami, a co za tym idzie z czasów wojen domowych…? Trudno dopatrzeć się początku tego czasu – pewnym jest, że atmosfera podejrzliwości, kolaboracji, obmowy, nienawiści, braku kultury, schyłku obyczajów, wyższości pieniądza nad dobra rodziny, innych relacji – to powody takiego stanu rzeczy. Niestety, trwa to do dzisiejszego dnia.
Ale okazja Święta Narodowego Konstytucji 3 maja pokazuje, że pomimo wszystko umiemy coś zrobić razem i to coś doniosłego, coś pożytecznego, coś uskrzydlającego nas Polaków, coś dla naszych potomnych, bez względu na to, ile dana inicjatywa będzie trwała, bo wiemy, jak było w przypadku konstytucji z 1791 r. Pomimo okoliczności zamknięcia się na wszystko nasi przodkowie dokonali rzeczy wielkiej. Podobnie jak jeszcze inne dzieło, spuścizna, jak chrzest Polski, odkąd to nasza Ojczyzna weszła do panteonu liczących się państw na arenie Europy, a i nie bójmy się tego powiedzieć – świata.
Rozpamiętując te nieprzebrane chwile, winniśmy się zapytać, jak wygląda to dziedzictwo i dziś. Co dał nam ten chrzest dziś, kiedy ówczesne państwa tak silnie stojące chrześcijaństwem, tak rozwinięte, dziś – obyczajowo i kulturowo przeżywają swój zmierzch. A blask tych zachodzących słońc dociera do nas, Polaków. Dociera do Ojczyzny, której Królową jest sama Maryja – skromna, pokorna, idealna w swej prostocie – jak Polska, mająca jednak swoją godność – jak każdy z Polaków – ten, który jest prezesem jakieś firmy, i ten bezdomny, ten, który zbierać będzie za chwile truskawki w Niemczech, Francji, i ten, który macha kilofem, czy łopatą, wertując tak bogatą polską ziemię. Mamy tę godność, że jesteśmy Polakami i mamy być z tego dumni, nie wstydzić się swoich korzeni, bo tak czy owak mówią na nas na tzw. Zachodzie, który swój zachód przeżywa. Nasze polskie niedostatki nie mogą nas paraliżować i dołować, ale motywować – taka jest polska reakcja na ataki, docinki Polaków. Mamy godność bycia szczególnie wybranymi przez Matkę Bożą – jesteśmy jej synami – pamiętajmy tutaj, że każdy człowiek, chrześcijanin jest synem Maryi – Ty, Twój sąsiad, ale idąc dalej – Niemiec, Amerykanin, Żyd, Murzyn, Azjata i wreszcie Polak – ja i Ty, siostro i bracie. Jesteśmy rodziną!
3 maja czcimy swoją matkę – Polskę, ale wreszcie Maryję, naszą Królową, Matkę. Jesteśmy dziedzicami Królestwa Niebieskiego, które jest przecież pośród nas. Uczyńmy wszystko, aby czynić nasze Królestwo Polskie, choć nie jest monarchią, Królestwem Niebieskim. To zależy nie od polityków, władców, królów, ale od Ciebie, Polko, od Ciebie Polaku. Nie bójmy się przeciwności, bowiem pomoże nam sama Maryja – jak słyszymy w prefacji podczas uroczystości NMP Królowej Polski – "(..)wyniesiona do niebieskiej chwały otacza macierzyńską miłością Naród, który Ją wybrał na swoją Królową, broni go w niebezpieczeństwach, udziela mu pociechy w utrapieniach, i wspiera go w dążeniu do wiecznej ojczyzny(..)". Tak jest, kochani, tylko musimy prosić Maryję o pomoc, abyśmy dali radę na ten trud.
Stąd pozwólcie, że skoro zacząłem ciekawostką bokserską to podobną skończę – jednym z moich przeulubionych filmów jest seria Rockiego, boksera, który miał wiele perypetii życiowych i mimo to został mistrzem świata wagi ciężkiej i mistrzem w każdym calu pod kątem walk toczonych na ringu życia, ot taka opowieść. W ostatniej części słyszymy jego dramatyczną rozmowę z dorosłym już synem, robiącym mu wyrzuty, i te słowa niech będą skierowane w innym znaczeniu do nas, Polaków, świętujących dzisiejszy dzień bardziej lub mniej – „chcę walczyć, tak lokalnie(…) chcę, żebyśmy działali razem, jak rodzina(…)” i słowa do syna, które niech będą nietuzinkowymi słowami Boga Ojca do Polski i każdego z nas: „nie uwierzysz, ale mieściłeś się w mojej dłoni. Uniosłem Cię i powiedziałem Twojej Matce – to będzie najwspanialsze dziecko na świecie. Będzie kim jeszcze lepszym od tych, których znam. Wyrosłeś na świetne dziecko. Obserwowałem Cię pełen szczęścia. Gdy przyszedł czas się usamodzielnić wtedy się zmieniłeś. Przestałeś być sobą. Pozwoliłeś, że inni zaczęli Cię wytykać palcami i wmawiać, że jesteś beznadziejny. Zacząłeś szukać winnego. Sam dobrze wiesz, że świat nie jest rajem. Możesz nawet być twardy a i tak rzuci Cię na kolana i nie pozwoli Ci wstać. Nie ważne jak mocno bijesz, ważne jak dużo możesz przyjąć, żeby wciąż iść do przodu. Tak się wygrywa! Jeśli znasz swoją wartość, sięgaj po swoje, ale bądź gotów na ciosy i nie wiń innych za swoje niepowodzenia. Tak robią tchórze, a Ty nim nie jesteś. Stać Cię na więcej. Zawsze będę Cię kochał, bez względu na wszystko, ale dopóki nie uwierzysz w siebie, nie osiągniesz swego.”
Dodam, Polko, Polaku, synu, córko Maryi, Polsko.





Komentarze