ODKRYĆ TRIDUUM PASCHALNE - "(Szeol) a taki był ładny, żydowski, szkoda"

 

Kochany Czytelniku! Jest dla mnie w ciągu roku taki jeden wyjątkowy dzień, w którym otaczam się mniej lub bardziej celowo dźwiękiem ciszy. Kto mnie zna ten wie najlepiej, że ja bez muzyki funkcjonować chyba serio nie potrafię. Moja mama może potwierdzić, jak się uczyłem (JEŚLI się uczyłem), lub jak robiłem prace domowe (bo kiedyś takie nam nauczyciele zadawali) – tylko w słuchawkach, lub włączonym czymkolwiek. Stąd ja dziś wyjątkowo jak na blogowe wypociny postaram się także i tutaj warzyć słowa w takiej właśnie perspektywie – perspektywie ciszy.

Jako młody chłopak interesowało mnie – oprócz miliarda innych różnych kwestii różnych dziedzin – takie zdanie, które często wymawiałem w domowych pieleszach, może ktoś ma podobnie i dziś. Otóż w wyznaniu wiary, mówiąc po „polskiemu”, które zwykle odmawia się w domach, a mówiąc precyzyjnie jest tzw. „Skład Apostolski”, natrafiamy na takie zdanie: „ZSTĄPIŁ DO PIEKIEŁ”. I jakoś nie zgadzała mi się idea, że Jezus zstępuje do piekła, aby tych, którzy są potępieni (przez swoje decyzje, wybory, grzechy) odwiedzić, może zabrać do nieba, mimo potępienia(?).Otóż w istocie – piekło jest jedną z rzeczy ostatecznych człowieka, tak przecież wierzymy. Słowo „ostateczne” nie pojawia się tu przypadkiem, bo to naprawdę kwestia ostateczności i niezmienności już tego stanu rzeczy. Do piekła Jezus nie zstąpił. Więc…?

Usłyszałem wówczas, że istniało coś takiego, jak „PKŁO” – zdaję sobie sprawę z egzotyki nazwy, ale cytuję swojego katechetę, który na ten temat zrobił niemały wykład i – nie zaprzeczam – sam fakt, że pamiętam to do dziś, raczej pokazuje, że byłem pod jego wrażeniem. Słowo to miałoby swój korzeń ze staropolszczyzny, a w swej semantyce nie oznacza piekła jako takiego, ale żydowski SZEOL. Było to – przepraszam, dla wyznawców judaizmu wciąż jest – miejsce zwane szerzej jako Otchłań, no właśnie Szeol, gdzie trafiało się po śmierci. Czemu tam? – spytasz, czemu nie do nieba, albo piekła, może czyściec? To wszystko, te zakamarki ostateczności i wieczności otworzył dopiero Syn Boży, po Swojej śmierci zresztą. I odtąd Szeol przestał istnieć! No, ale wiemy to my, wierzący w Chrystusa, tymczasem niektórzy są biedni w swoich Otchłaniach, swoich Szeolach, i nie tylko Żydów mam tu teraz na myśli, niestety…

To, co zrobił Jezus po swojej śmierci nie mieści mi się w głowie! Kiedy na ziemi zapanowała cisza, taka ciężka, wskazująca, że coś się zaraz wydarzy, to właśnie w tej samej chwili (jeśli o chwili w niebiosach można w sumie mówić), Jezus niczym rycerz, husar z chorągwią w ręce, wparowuje do Szeolu i ciągnie za sobą tych wszystkich, którzy na Niego tam czekali. Jaka tam musiała być radość z Jego widoku, i to jakiego! Chrystus, Boży Syn, Odkupiciel, Zbawiciel, Niszczyciel Szeolu po jego gruzach staje na czele zwycięskiego pochodu niezliczonych dusz.

Ale właśnie – jak to mogło wyglądać, jakie emocje temu mogły towarzyszyć – ja Ci nie powiem, Czytelniku, choć wieeeele obrazów rysuje się w mojej wyobraźni, ale właśnie ciszy chcę podporządkować wielkosobotni czas. A lepiej, ba, najlepiej zrobi to nieznany autor starożytnej homilii na Świętą i Wielką Sobotę, która jest zatytułowana Zstąpienie Pana do Otchłani. Tylko dodam, że to drugie czytanie w Godzinie Czytań, modlitwie brewiarzowej na Wielką Sobotę – jedno z piękniejszych, o ile nie najpiękniejsze… Zostawiam Cię więc, Czytelniku kochany, z tym klasycznym tekstem, prosząc – weź sobie do serce te słowa, bo Jezus zstępuje do KAŻDEGO Szeolu – także i Twojego prywatniejszego, aby go zniszczyć, abyś był wolny od wszelkich otchłani, ażebyś wzbijał się na najwyższe szczyty, pod same niebiosa niebios, czego życzę Ci już w tej chwili na te świąteczne dni Zmartwychwstania Pańskiego!

„Co się stało? Wielka cisza spowiła ziemię; wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął. Ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a wzbudził tych, którzy spali od wieków. Bóg umarł w ciele, a poruszył Otchłań.

Idzie, aby odnaleźć pierwszego człowieka, jak zgubioną owieczkę.

Pragnie nawiedzić tych, którzy siedzą zupełnie pogrążeni w cieniu śmierci; aby wyzwolić z bólów niewolnika Adama, a wraz z nim niewolnicę Ewę, idzie On, który jest ich Bogiem i synem Ewy.

Przyszedł więc do nich Pan, trzymając w ręku zwycięski oręż krzyża. Ujrzawszy Go praojciec Adam, pełen zdumienia, uderzył się w piersi i zawołał do wszystkich: "Pan mój z nami wszystkimi!" I odrzekł Chrystus Adamowi: "I z duchem twoim!" A pochwyciwszy go za rękę, podniósł go mówiąc: "Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus.

Oto Ja, twój Bóg, który dla ciebie stałem się twoim synem. Oto teraz mówię tobie i wszystkim, którzy będą twoimi synami, i moją władzą rozkazuję wszystkim, którzy są w okowach: Wyjdźcie! A tym, którzy są w ciemnościach, powiadam: Niech zajaśnieje wam światło! Tym zaś, którzy zasnęli, rozkazuję: Powstańcie!

Tobie, Adamie, rozkazuję: Zbudź się, który śpisz! Nie po to bowiem cię stworzyłem, abyś pozostawał spętany w Otchłani. Powstań z martwych, albowiem jestem życiem umarłych. Powstań ty, który jesteś dziełem rąk moich. Powstań ty, który jesteś moim obrazem uczynionym na moje podobieństwo. Powstań, wyjdźmy stąd! Ty bowiem jesteś we Mnie, a Ja w tobie, jako jedna i niepodzielna osoba.

Dla ciebie Ja, twój Bóg, stałem się twoim synem. Dla ciebie Ja, Pan, przybrałem postać sługi. Dla ciebie Ja, który jestem ponad niebiosami, przyszedłem na ziemię i zstąpiłem w jej głębiny. Dla ciebie, człowieka, stałem się jako człowiek bezsilny, lecz wolny pośród umarłych. Dla ciebie, który porzuciłeś ogród rajski, Ja w ogrodzie oliwnym zostałem wydany Żydom i ukrzyżowany w ogrodzie.

Przypatrz się mojej twarzy dla ciebie oplutej, bym mógł ci przywrócić ducha, którego niegdyś tchnąłem w ciebie. Zobacz na moim obliczu ślady uderzeń, które zniosłem, aby na twoim zeszpeconym obliczu przywrócić mój obraz.

Spójrz na moje plecy przeorane razami, które wycierpiałem, aby z twoich ramion zdjąć ciężar grzechów przytłaczających ciebie. Obejrzyj moje ręce tak mocno przybite do drzewa za ciebie, który niegdyś przewrotnie wyciągnąłeś swą rękę do drzewa.

Snem śmierci zasnąłem na krzyżu i włócznia przebiła mój bok za ciebie, który usnąłeś w raju i z twojego boku wydałeś Ewę, a ta moja rana uzdrowiła twoje zranienie. Sen mej śmierci wywiedzie cię ze snu Otchłani. Cios zadany Mi włócznią złamał włócznię skierowaną przeciw tobie.

Powstań, pójdźmy stąd! Niegdyś szatan wywiódł cię z rajskiej ziemi, Ja zaś wprowadzę ciebie już nie do raju, lecz na tron niebiański. Zakazano ci dostępu do drzewa będącego obrazem życia, ale Ja, który jestem życiem, oddaję się tobie. Przykazałem aniołom, aby cię strzegli tak, jak słudzy, teraz zaś sprawię, że będą ci oddawać cześć taką, jaka należy się Bogu.

Gotowy już jest niebiański tron, w pogotowiu czekają słudzy, już wzniesiono salę godową, jedzenie zastawione, przyozdobione wieczne mieszkanie, skarby dóbr wiekuistych są otwarte, a królestwo niebieskie, przygotowane od założenia świata, już otwarte".

Niech będzie pochwalone Imię Pańskie i Jego zwycięstwo!



Komentarze

Anonimowy pisze…
💚
Anonimowy pisze…
Pięknie napisane ❤️
Anonimowy pisze…
Dzięki, niech się na coś przyda, hehe

Inne "wypociny"