TRIDUUM niejedno ma imię. Triduum Kościoła - dzień 2/3
![]() |
| "Wszyscy Święci balują w niebie" |
Witam Cię, ponownie, drogi
Czytelniku!
Od ostatniego wpisu mam świadomość, że minęło kilka dni, aczkolwiek w tym roku tak, a nie inaczej, ułożyły się dni w kalendarzu. Bo w istocie - ma znaczenie to, że trzeba było troszkę poczekać na ten wpis, ku zachowaniu ciągłości swojej myśli, jaką podjąłem ostatnio.
Przypomnę jedynie lakonicznie, jak ma się rzecz w tytule posta - Triduum niejedno ma rzeczywiście imię. A w celu rozważenia "Triduum Kościoła", że tak nazwę trzy dni przełomu października i początku listopada, to właśnie po lekkim zapoznaniu z dniem pierwszym - ostatniej niedzieli miesiąca października, gdzie wspominamy w większości świątyń katolickich Uroczystość Poświęcenia Kościoła Własnego, to dziś dzień drugi Triduum - Uroczystość Wszystkich Świętych.
Jakiś czas temu oglądałem w telewizji program naukowy, który zajmuje się ludzkimi umiejętnościami, ludzkim ciałem, ludzkim umysłem. I tak się składa, że jeden z nich opowiadał o zmyśle wzroku. Zmysł ten można podzielić na możliwości widzenia peryferyjnego, gorszego w jakości ale szerszego, bądź szczegółowego, czyli wąskiego ale w najlepszej jakości. Po co o tym mówię przy okazji dzisiejszej uroczystości?
Otóż żadne z naszych umiejętności wzroku nie jest i nie będzie nigdy w stanie, zobaczyć, co dzieje się pierwszego listopada w kościołach, co dzieje się wówczas także na cmentarzach. Tego bowiem dnia ołtarze chrześcijańskie całego świata otaczają Wszyscy Święci, jacy tylko istnieją. I żadne ludzkie oko, żadne ludzkie ucho, ani nie zobaczy ani nie usłyszy tej wspaniałej gromady świętych ludzi. Dopiero, kiedy uświadomimy sobie to oczyma duszy poczujemy tę wielką rzeszę, wśród której nie brakuje na pewno też świętych, tak bardzo nam bliskich. I nie mówię tu tylko i wyłącznie o naszych Patronach, o świętych naszych czasów, o świętych do których mamy jakiś tam sentyment. Mówię też o tych świętych, którzy są nam bliscy ze względu więzów krwi, święci naszych rodzin. Dokładnie w tym jest sens przybywania właśnie dziś, w to radosne święto na cmentarzach, generalnie kojarzonych miejscach zadumy i smutku, bo tam są też święci. Oni naprawdę tam są! A mówiąc precyzyjnie - nigdy nie masz tej pewności, czy stojąc przy grobie kogokolwiek ze swojej rodziny, czy znajomych, masz przed sobą zwykłe jeszcze ludzkie szczątki, czy jednak są to już dosłownie relikwie świętego!
Zająwszy się jednak w tym miejscu trochę teologią uroczystości trzeba stwierdzić, że dzisiejsza ewangelia tych wszystkich świętych w pewnym sensie segreguje. Podobnie jak piekło posegregował Dante w swoim utworze, kierując się grzechami głównymi, tak dziś, kierując się ewangelią, możemy zobaczyć świętych, którzy nimi zostali w poszczególnym "błogosławieństwie", jednym z ośmiu, z kazania Chrystusa, które dziś słyszymy w kościołach na całym świecie w słowach:
"Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył usta i nauczał ich tymi słowami:
«Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie»." (Mt 5, 1-12a)
Wnikliwiej patrząc w tę Ewangelię - i dziś nie brak przecież męczenników, wyznawców, dziewic świętych, nie brak czystego serca w ludziach, nie brak ubogich, nie brak tych, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, itd… I cały ten triumfujący Kościół jest z nami, każdy z tych świętych, znanych i nieznanych, Kościół Triumfujący, tego dnia swoistego Triduum czczony chce nam pomóc w osiągnięciu tego samego, abyśmy i my kiedyś pierwszego listopada mieli swoje własne święto, dużo uroczystsze niż imieniny, urodziny czy jakiekolwiek rocznice. Taki jest sens naszego życia, takie przeznaczenie, jeśli wolno mi je tak nazwać!
Ale dziś również, nie czekając na dzień jutrzejszy, pełen zadumy, poważnego nastroju, trzeba powiedzieć, że są z nami i ci, którzy wpatrują się w ten przepiękny korowód świętych, którego końca nie widać. To dusze czyśćcowe, które czerpią blask z ich towarzyszy, świętych. Patrzą na to, co ich czeka, a za czym tak tęsknią, że tęsknota ta jest wręcz niewyobrażalnym bólem. Są też na cmentarzach, cmentarze więc dziś żyją jak nigdy, żyją, bo i my, żyjący, tam jesteśmy.
Od dzisiejszego dnia Święta Matka Kościół przewidział wiele łask, które my, kroczący tu na ziemi jeszcze przez chwile, możemy zapewnić naszym bliskim w czyśćcu, abyśmy, kto wie, może w przyszłym roku, może w późniejszej namiastce ludzkiego czasu, mogli modlić się już nie za nich, ale przez nich do Boga, jako ludzi już świętych. O tym jednak szerzej powiemy sobie trzeciego dnia Triduum Kościoła. ;)
Powoli kończąc, bo i ja, i zapewne Ty, jeśli to czytasz właśnie pierwszego listopada, jeździmy po swoich nekropoliach, zajmijmy się trochę bardziej społecznym wydźwiękiem uroczystości Wszystkich Świętych. Bo może być tak, że nie zdążyłeś/aś, Czytelniku szanowny, powiedzieć komuś z rodziny, że go kochasz, że wybaczasz, że darujesz, że tęsknisz… Może tego brakuje im w zdobyciu pięknego celu – nieba z Bogiem. Więc dziś i w tych najbliższych dniach trzeba nam nie pogrążać się w żalu, ale wnikając w swe serca, powiedzieć im, szczególnie dziś, że chcemy naprawić wiele spraw, że chcemy dla nich jak najlepiej. Uczyńmy to jednak w innej formie, dużo bardziej dla nich skutecznej, bo w modlitwie.
Na końcu niech będzie mi wolno przytoczyć jedną z modlitw tzw. prezydencjalnych, czyli podstawowych w liturgii Mszy Świętej dzisiejszego dnia, a mam na myśli kolektę: "Wszechmogący, wieczny Boże, Ty pozwalasz nam w jednej uroczystości czcić zasługi Wszystkich Świętych, prosimy Cię, abyś dzięki wstawiennictwu tak wielu orędowników hojnie udzielił nam upragnionego przebaczenia. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen"
Od ostatniego wpisu mam świadomość, że minęło kilka dni, aczkolwiek w tym roku tak, a nie inaczej, ułożyły się dni w kalendarzu. Bo w istocie - ma znaczenie to, że trzeba było troszkę poczekać na ten wpis, ku zachowaniu ciągłości swojej myśli, jaką podjąłem ostatnio.
Przypomnę jedynie lakonicznie, jak ma się rzecz w tytule posta - Triduum niejedno ma rzeczywiście imię. A w celu rozważenia "Triduum Kościoła", że tak nazwę trzy dni przełomu października i początku listopada, to właśnie po lekkim zapoznaniu z dniem pierwszym - ostatniej niedzieli miesiąca października, gdzie wspominamy w większości świątyń katolickich Uroczystość Poświęcenia Kościoła Własnego, to dziś dzień drugi Triduum - Uroczystość Wszystkich Świętych.
Jakiś czas temu oglądałem w telewizji program naukowy, który zajmuje się ludzkimi umiejętnościami, ludzkim ciałem, ludzkim umysłem. I tak się składa, że jeden z nich opowiadał o zmyśle wzroku. Zmysł ten można podzielić na możliwości widzenia peryferyjnego, gorszego w jakości ale szerszego, bądź szczegółowego, czyli wąskiego ale w najlepszej jakości. Po co o tym mówię przy okazji dzisiejszej uroczystości?
Otóż żadne z naszych umiejętności wzroku nie jest i nie będzie nigdy w stanie, zobaczyć, co dzieje się pierwszego listopada w kościołach, co dzieje się wówczas także na cmentarzach. Tego bowiem dnia ołtarze chrześcijańskie całego świata otaczają Wszyscy Święci, jacy tylko istnieją. I żadne ludzkie oko, żadne ludzkie ucho, ani nie zobaczy ani nie usłyszy tej wspaniałej gromady świętych ludzi. Dopiero, kiedy uświadomimy sobie to oczyma duszy poczujemy tę wielką rzeszę, wśród której nie brakuje na pewno też świętych, tak bardzo nam bliskich. I nie mówię tu tylko i wyłącznie o naszych Patronach, o świętych naszych czasów, o świętych do których mamy jakiś tam sentyment. Mówię też o tych świętych, którzy są nam bliscy ze względu więzów krwi, święci naszych rodzin. Dokładnie w tym jest sens przybywania właśnie dziś, w to radosne święto na cmentarzach, generalnie kojarzonych miejscach zadumy i smutku, bo tam są też święci. Oni naprawdę tam są! A mówiąc precyzyjnie - nigdy nie masz tej pewności, czy stojąc przy grobie kogokolwiek ze swojej rodziny, czy znajomych, masz przed sobą zwykłe jeszcze ludzkie szczątki, czy jednak są to już dosłownie relikwie świętego!
Zająwszy się jednak w tym miejscu trochę teologią uroczystości trzeba stwierdzić, że dzisiejsza ewangelia tych wszystkich świętych w pewnym sensie segreguje. Podobnie jak piekło posegregował Dante w swoim utworze, kierując się grzechami głównymi, tak dziś, kierując się ewangelią, możemy zobaczyć świętych, którzy nimi zostali w poszczególnym "błogosławieństwie", jednym z ośmiu, z kazania Chrystusa, które dziś słyszymy w kościołach na całym świecie w słowach:
"Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył usta i nauczał ich tymi słowami:
«Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie»." (Mt 5, 1-12a)
Wnikliwiej patrząc w tę Ewangelię - i dziś nie brak przecież męczenników, wyznawców, dziewic świętych, nie brak czystego serca w ludziach, nie brak ubogich, nie brak tych, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, itd… I cały ten triumfujący Kościół jest z nami, każdy z tych świętych, znanych i nieznanych, Kościół Triumfujący, tego dnia swoistego Triduum czczony chce nam pomóc w osiągnięciu tego samego, abyśmy i my kiedyś pierwszego listopada mieli swoje własne święto, dużo uroczystsze niż imieniny, urodziny czy jakiekolwiek rocznice. Taki jest sens naszego życia, takie przeznaczenie, jeśli wolno mi je tak nazwać!
Ale dziś również, nie czekając na dzień jutrzejszy, pełen zadumy, poważnego nastroju, trzeba powiedzieć, że są z nami i ci, którzy wpatrują się w ten przepiękny korowód świętych, którego końca nie widać. To dusze czyśćcowe, które czerpią blask z ich towarzyszy, świętych. Patrzą na to, co ich czeka, a za czym tak tęsknią, że tęsknota ta jest wręcz niewyobrażalnym bólem. Są też na cmentarzach, cmentarze więc dziś żyją jak nigdy, żyją, bo i my, żyjący, tam jesteśmy.
Od dzisiejszego dnia Święta Matka Kościół przewidział wiele łask, które my, kroczący tu na ziemi jeszcze przez chwile, możemy zapewnić naszym bliskim w czyśćcu, abyśmy, kto wie, może w przyszłym roku, może w późniejszej namiastce ludzkiego czasu, mogli modlić się już nie za nich, ale przez nich do Boga, jako ludzi już świętych. O tym jednak szerzej powiemy sobie trzeciego dnia Triduum Kościoła. ;)
Powoli kończąc, bo i ja, i zapewne Ty, jeśli to czytasz właśnie pierwszego listopada, jeździmy po swoich nekropoliach, zajmijmy się trochę bardziej społecznym wydźwiękiem uroczystości Wszystkich Świętych. Bo może być tak, że nie zdążyłeś/aś, Czytelniku szanowny, powiedzieć komuś z rodziny, że go kochasz, że wybaczasz, że darujesz, że tęsknisz… Może tego brakuje im w zdobyciu pięknego celu – nieba z Bogiem. Więc dziś i w tych najbliższych dniach trzeba nam nie pogrążać się w żalu, ale wnikając w swe serca, powiedzieć im, szczególnie dziś, że chcemy naprawić wiele spraw, że chcemy dla nich jak najlepiej. Uczyńmy to jednak w innej formie, dużo bardziej dla nich skutecznej, bo w modlitwie.
Na końcu niech będzie mi wolno przytoczyć jedną z modlitw tzw. prezydencjalnych, czyli podstawowych w liturgii Mszy Świętej dzisiejszego dnia, a mam na myśli kolektę: "Wszechmogący, wieczny Boże, Ty pozwalasz nam w jednej uroczystości czcić zasługi Wszystkich Świętych, prosimy Cię, abyś dzięki wstawiennictwu tak wielu orędowników hojnie udzielił nam upragnionego przebaczenia. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen"
I choć padło już to słowo wieńczące wszelkie kapłańskie słowo "Amen", to tylko jako swego rodzaju "post scriptum" chcę podzielić się na łamach tego felietonu nutą, która mnie osobiście kojarzy w sposób wybitny z dniem Wszystkich Świętych, choć według autorów utworu lepszym byłby Wielki Czwartek (z czym zgadzam się połowicznie), gdzie emerytowany już organista z mojej kochanej Kłodawy, odkąd tylko sięgam wręcz pamięcią, śpiewał lub dyrygował chórem (bo i tak bywało) pewną pieśń. Niech i ona nie będzie Ci daleką dokładnie, kiedy wpatrujesz się w niebo, szukając gdzieś pustym wzrokiem i samego Boga, jak i Wszystkich Świętych, w tym i z Twojej rodziny, grona przyjaciół, znajomych...





Komentarze